W sobotę zagubiłam się w czasoprzestrzeni, bo ok. 9 obudziła mnie potrzeba niższego rzędu, więc poszłam na siksa, a gdy wróciłam to godzina była 12.40, więc albo potrzeba nie była paląca i w międzyczasie zasnęłam, albo sikałam 3 godz. 40 min. Wielce to było dziwne doświadczenie.
Właściwie ścisły weekend zakończył się wczoraj przyjęciem u Magdy, szybkim spotkaniem u Łukasza i moim oryginalnym pieprznięciem na schodach. Dziś już tylko żałoba, że tak szybko minął ten boski czas.
Dziękuję wszystkim, którzy go ze mną spędzili. Właśnie tego mi brakowało w tym moim wiecznym niedoczasie - bliskich mi osób. Te dwa tygodnie były naprawdę doskonałe...!
Żegnam się teraz, projekt urlop został zakończony.
PS. Anonim A może się w końcu zdekonspirować do jasnej Anielki! :)))
Ewusiu kontynuuj blogaska, przecież to jedyna rzecz jaką czytam... ;)
OdpowiedzUsuńbarbie
:*****
OdpowiedzUsuńAnonim A. dziękuje, że choć tak mógł zagościć na Twym uropie :)
OdpowiedzUsuńAnonim A.