niedziela, 3 lipca 2011

Ostatni

Za mną fantastyczny ostatni weekend urlopu, rozpoczęty z najlepszą ekipą, jaką mogłam sobie wymarzyć (no... zabrakło Halinki, królowej parkietu). Co prawda w Glamie można było tańczyć najwyżej 2 piosenki, bo klima nie dawała rady i dłużej się nie dało, ale mimo tego ubawiłam się po pachi, nawet zapalniczkę znalazłam w biustonoszu;)

W sobotę zagubiłam się w czasoprzestrzeni, bo ok. 9 obudziła mnie potrzeba niższego rzędu, więc poszłam na siksa, a gdy wróciłam to godzina była 12.40, więc albo potrzeba nie była paląca i w międzyczasie zasnęłam, albo sikałam 3 godz. 40 min. Wielce to było dziwne doświadczenie.

Właściwie ścisły weekend zakończył się wczoraj przyjęciem u Magdy, szybkim spotkaniem u Łukasza i moim oryginalnym pieprznięciem na schodach. Dziś już tylko żałoba, że tak szybko minął ten boski czas.

Dziękuję wszystkim, którzy go ze mną spędzili. Właśnie tego mi brakowało w tym moim wiecznym niedoczasie - bliskich mi osób. Te dwa tygodnie były naprawdę doskonałe...!

Żegnam się teraz, projekt urlop został zakończony.

PS. Anonim A może się w końcu zdekonspirować do jasnej Anielki! :)))

3 komentarze:

  1. Ewusiu kontynuuj blogaska, przecież to jedyna rzecz jaką czytam... ;)

    barbie

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonim A. dziękuje, że choć tak mógł zagościć na Twym uropie :)

    Anonim A.

    OdpowiedzUsuń